W styczniu udało mi się przeczytać pięć książek, z czego jestem zadowolona, biorąc pod uwagę ilość czasu wolnego, jaki miałam.
Pierwszą pozycją przeczytaną w tym roku jest książka "Nie poddawaj się" Rainbow Rowell. Jest to powieść opowiadająca losy Simona Snowa - ulubionej postaci Cath z "Fangirl". Bardzo przyjemnie się ją czytało, a od momentu, kiedy pojawił się Baz - nie mogłam odłożyć książki.
Drugą książką było "Królestwo Kanciarzy", którego autorką jest Leigh Bardugo. Jest to książka odrobinę gorsza od fantastycznej "Szóstki Wron", ale i tak bardzo mi się
podobała.
podobała.
Potem sięgnęłam po poezję - przeczytałam "mleko i miód" autorstwa Rupi Kaur. Jest to poruszający zbiór wierszy, który wywarł na mnie duże wrażenie.
Bardzo spodobała mi się również motywująca i podnosząca na duchu książka "Kochaj" bestsellerowej autorki Reginy Brett. Było to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką i nie zawiodłam się.
Ostatnią książką była cieniutka, uproszczona wersja "Sense and Sensibility". Skończyłam ją tego samego dnia, co zaczęłam i mam ochotę przeczytać oryginał. Myślę, że jest duża szansa, że twórczość Jane Austen przypadnie mi do gustu.
Biorę udział w wyzwaniu "12 książek po angielsku w rok", dlatego w każdym miesiącu pojawi się przynajmniej jedna książka po angielsku.
Jestem bardzo zadowolona, że żadna z przeczytanych w styczniu książek mnie nie rozczarowała i mam nadzieję, że w lutym też tak będzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz